niedziela, 29 grudnia 2013

Czas zaklęty w drewnie - Bieszczady świątecznie / zimowo, część I

To nie jest post sponsorowany

Decyzja o wyjeździe na tegoroczne święta zapadła dość spontanicznie. Pozostawało tylko zdecydować, gdzie jedziemy i znaleźć miejsce, w którym warto się zatrzymać. To pierwsze nie nastręczyło żadnych trudności. Decyzja, że będą to Bieszczady, była niemal intuicyjna, poparta argumentem, że jest duża szansa na śnieg. Temat znalezienia noclegów również nie okazał się skomplikowany pomimo, że szukaliśmy niecałe 2 tygodnie przed świętami.

Wymagania związane z miejscem pobytu mieliśmy wyjątkowo duże i skonkretyzowane. Komfortowy dla 4 osób domek z kominkiem i dobrze urządzoną kuchnią, wszak czekało nas przygotowanie wigilijnej wieczerzy. Wybraliśmy wolnostojący domek w Osadzie Biesczad, w niewielkiej wsi Kalnica. Zdecydowanie polecamy! Drewniane domki są pięknie położone i urządzone oraz wyposażone w sam raz na nawet dłuższy pobyt rodziny lub grupy znajomych. Szczegóły znajdziecie na stronie internetowej osady, podlinkowanej powyżej :)

Osada Biesczad

niedziela, 22 grudnia 2013

Wymarzonych Świąt!


Jak wyglądają ostatnie dni przed świętami w Waszych domach? Okna umyte? Wszystko wysprzątane? Choinka ubrana? Prezenty zapakowane? Kuchnia powoli napełnia się zapachami? Odświętne outfity wyprasowane? ;)

niedziela, 20 października 2013

Barwy Bieszczadów

Dzisiejszy post będzie inny niż zazwyczaj. Nie napiszę o trendach, fasonach, ani spódnicach... ale o kolorach owszem!

 
Miałam kiedyś, w liceum, zadanie z języka polskiego, w którym musiałam zrecenzować wystawę fotografii "Barwy Synaju", przedstawiającą tytułowe góry w świetle wschodzącego słońca. W zadaniu musieliśmy użyć jak największej ilości określeń kolorów, mając oczywiście wyznaczone minimum. Zabawa była przednia i - ponieważ działo się to w czasach, gdy internet nie był zasadniczym narzędziem pomocniczym w odrabianiu zadań - zahaczała o wertowanie specjalistycznej literatury, dotyczącej na przykład nazewnictwa profesjonalnych materiałów plastycznych.
Czemu o tym piszę? Bo aby zobaczyć takie bogactwo pięknych barw i odcieni, jakie prezentowały owe fotografie, nie trzeba jechać w góry Synaju. W zamian - polecamy Bieszczady, które w które udało nam się pojechać w okolicy drugiego weekendu października. Trafiliśmy na idealną złotą jesień i czas, gdy tyle samo jesiennie zabarwionych liści tkwi wciąż na drzewach, co leży pod nogami. Bieszczadzka jesień tak zachwyciła nas swoimi walorami, że postanowiliśmy się podzielić z Wami choć częścią tego, co przez kilka dni podziwialiśmy.

Potok Solinka, widok z jednego z mostów na drodze Polańczyk-Cisna

piątek, 4 października 2013

Zielono mi, szmaragdowo



Kolor zielony przewija się w mojej garderobie, odkąd pamiętam. Nawet, jeśli pod wpływem chwili lub jakiegoś silnego trendu popełnię romans z inną charakterystyczną barwą - mogę mieć pewność, że zieleń do mnie wróci.
Być może ma to związek z moim zamiłowaniem do przyrody, ale uwielbiam niemal wszystkie odcienie tego koloru.

piątek, 27 września 2013

Tańczący z wilkami na rykowisku

W ostatni weekend zabraliśmy do lasu wilka i... ruszyliśmy na grzybobranie! Oczywiście nie był to pierwszy lepszy wilk, tylko wilk - nadruk na t-shircie The Mountain. To wilk, który przyniósł nam szczęście! Spędzenie soboty na grzybobraniu okazało się bowiem strzałem w dziesiątkę. Zbiory mocno zaskoczyły nas obfitością - nie mieliśmy siły donieść koszy do samochodu, a zebrane grzyby wypadały z nich co kilka kroków! Efekty prezentowały się tak: