środa, 25 marca 2015

Jare święto

...czyli o tym, jak Ł. uratował Marzannę przed nieutonięciem...




W ostatni weekend wraz z przyjaciółmi witaliśmy w Kocierzu wiosnę. Jare święto to bowiem nic innego jak pierwszy dzień wiosny! Nasze spotkanie było przede wszystkim kontynuacją idei regularnego spotykania się z okazji przesileń i równonocy, podjętej w grudniu ubiegłego roku (terminy jakże zacne, jak na absolwentów geografii).
Kilkoro z nas postanowiło jednak przy okazji pochylić się nad słowiańskimi obrzędami towarzyszącymi tejże dacie. Nie będę się rozpisywać, bowiem wszystko na ten temat można bardzo łatwo znaleźć w internecie. Mnie najbardziej zaskoczyło to, że część z owych magicznych tradycji praktykujemy obecnie w czasie Wielkanocy, choć pierwotnie miały miejsce właśnie w pierwszym dniu wiosny.



W sobotę udał nam się mały górski spacer. Tradycyjnie wypatrywaliśmy bobrów (bowiem w dolinie Kocierzanki występują liczne ślady ich bytności) oraz rysi (kiedyś udało nam się zobaczyć jednego z daleka; natomiast tropy napotykamy regularnie). 



Zmiany zachodzące w przyrodzie wraz ze zmianą pory roku są coraz wyraźniejsze. Obfitość śniegu powoli staje się przeszłością, las coraz śmielej rozbrzmiewa świergotem ptaków. Pod nogami czuć błotnistą miękkość rozmarzającej ziemi; a w nozdrzach - jej zapachy.



 Gdy oceniliśmy postęp instalacji wiosny, pozostało tylko rozpocząć świętowanie!



Niedziela niestety powitała nas znacznie gorszymi warunkami pogodowymi, zatem postanowiliśmy zawierzyć w słowiańskie czary i zatopić Marzannę. Kukiełkę przygotowałyśmy w damskim gronie (prawdziwe czarownice!) z nieocenioną pomocą kilkuletniej córki przyjaciółki.
Nie zabrakło dramatycznych zwrotów akcji. Po spektakularnym locie kukiełka wylądowała na betonie... Pięcioletnia M. przytomnie stwierdziła, że "przynajmniej Marzanna będzie miała sucho w święta" ;) Jednakże na szczęście, co by spełniły się czary i ku naszej uciesze Ł. "dokonał bohaterstwa" i uratował Marzannę od nieutonięcia.




Życzę Wam wiosny wokół i w sercach!

Anaberry


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz