niedziela, 1 marca 2015

Przedwiośnie

Czynię to z pewną nieśmiałością, wszak zima i śnieg mogą jeszcze wrócić, ale... tak, powiem to. Tydzień temu rozpoczęliśmy sezon rowerowy. Tak, w lutym! Dla niektórych zapewne nie jest to niczym niesłychanym, dla mnie stanowi jednak nowe doznanie. Szczególnie oglądanie zamarzniętej Wisły z perspektywy rowerowego siodła wciąż wydaje mi się nieco abstrakcyjne.
Na rowerze jeżdżę raczej rekreacyjnie, nie zawsze regularnie. Zazwyczaj gdy temperatury oscylują wokół co najmniej kilkunastu stopni. Niemniej lubię. I tak oto - trochę, żeby przetestować nowy rower, trochę by złapać całkiem już ciepłe promienie słońca - zastartowaliśmy. 

Dziś znów wyruszyliśmy, choć w króciuteńką tym razem trasę, po najbliższej okolicy, wykorzystując krótki moment, gdy słońce przebiło się zza chmur. Zmotywowało to nie tylko nas; obserwowaliśmy po drodze cały przekrój entuzjastów przedwiośnia. Rodziny z dziećmi na spacerach, inni rowerzyści, rolkarze, spacery piesze i rowerowe z psami, a nad Wisłą nawet wędkarze.
Wiał ciepły wiatr, okulary przeciwsłoneczne były całkiem na miejscu. Powietrze przyjemnie przejrzyste, na horyzoncie majaczyły góry. Ptaki śpiewały już od rana... czego chcieć więcej...?




Przy okazji testowałam nowe siodło rowerowe - wymarzonego Brooks'a B17 (a konkretnie B17 Imperial). Dlaczego Brooks? Po pierwsze; znam entuzjastów tego siodła osobiście. Po drugie, siodełko wykonane jest ze skóry, co sprawia, że w trakcie użytkowania indywidualnie się dopasowuje, a przez to staje się coraz wygodniejsze. Po trzecie, zakochałam się w tym modelu po lekturze książki Przepis na rower Roberta Penn'a, gdy tylko poznałam historię "be siedemnastki":

Siodełko B17 Brooks wprowadził na rynek w 1896 roku i odtąd nigdy nie zaprzestano jego produkcji. Przypuszczam, że to najstarsza nadal stosowana część roweru. 

Autor zaznacza wyjątkową trwałość produktów Brooks'a:

Dysponujesz zatem produktem, którego jakość poprawia się wraz z użytkowaniem - rzecz niespotykana, bo przecież żyjemy w dystopijnych czasach, w których produkt zaczyna się psuć już w momencie wyjmowania go z pudełka (...). Kup, zużyj, wyrzuć. Siodełko Brooksa, znane ze swojej legendarnej długowieczności, może być jednym z pierwszych produktów ekonomii utopijnej (...), postulującej, by towary były co prawda drogie, ale za to trrwałe i dające się naprawić.

Ta myśl jest mi bardzo bliska, być może rozwinę ten temat innym razem. W książce Roberta Penn'a następuje natomiast opis procesu produkcji siodła - produkcji ręcznej! Czysta finezja...


Test wypadł pomyślnie. Aczkolwiek przejechaliśmy dziś tak niewiele, że z pewnością konieczna jest kontynuacja ;)


Pozdrawiam,
Anaberry

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz