poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Ładne kwiatki, czyli krokusy i kaczeńce

Miałam marzenie, by zobaczyć w tym roku krokusy w Tatrach. Widziałam je już nie raz, ale... kto jest wrażliwy na takie widoki, ten zrozumie. 


Śledziłam pilnie rozwój sytuacji, oczekując, aż na polanach stopnieje śnieg. Stopniał w połowie zeszłego tygodnia. W sobotę naprędce powstał plan wyjazdu do Doliny Chochołowskiej: jedziemy w niedzielę i bierzemy rowery. 

Gdzie popełniłam błąd? Ano w kilku kwestiach. Aby móc delektować się widokiem łanów krokusów, trzeba albo wybrać inne miejsce niż Chochołowska (a jest kilka takich urokliwych miejsc), albo pojechać tam w środku tygodnia. Tymczasem w niedzielę Chochołowską w obie strony ciągnęły nieprzebrane tłumy. Przejazd rowerem, zamiast sprawić przyjemność okazał się walką o każdy skrawek ścieżki. Najwyraźniej mój plan okazał się mało oryginalny.

Krokusy widziałam, ale nie wywarły na mnie takiego wrażenia, jak zawsze. Niemniej poniżej przekornie zamieszczam kilka obrazków.




  



Plan zrealizowaliśmy, ale bez przekonania, że to słuszna decyzja. Chcieliśmy jeszcze popedałować Drogą pod Reglami, jednak po doświadczeniach w dolinie ewakuowaliśmy się pod Babią Górę, by tam zmierzyć się z kolejnymi kilometrami i wyłącznie własnymi słabościami. Nagrodą były dla mnie te żółte poniżej :)



Anaberry

1 komentarz:

  1. Te widoki robią niesamowite wrażenie!
    Będę pamiętać żeby podziwiać krokusy w Chochołowskiej za rok..koniecznie w środku tygodnia ;)

    OdpowiedzUsuń