wtorek, 23 czerwca 2015

Wiła wianki



W marcu witaliśmy w Kocierzu wiosnę, teraz przywitaliśmy lato. Tradycją staje się pogoda zupełnie nieadekwatna do pory roku i naszych oczekiwań. Weekend nie rozpieszczał; co rusz niosące nadzieję chwilowe przejaśnienia zakrywały deszczowe chmurki. Grillowanie w deszczu, bieganie w deszczu i błocie. Na pocieszenie tęcza na horyzoncie.
W jednej z kilku słonecznych chwil udał się spacer. 


wtorek, 9 czerwca 2015

Raz na wozie, raz pod wozem

Poszłam, albo raczej pojechałam za ciosem i po czwartkowej niełatwej, "technicznej" przejażdżce, w niedzielę znów wylądowałam w górach. Właściwie to niemal teleportowałam się wprost na szczyt góry. Dla mnie wjazd wyciągiem krzesełkowym nie stanowił specjalnej atrakcji, ale dla mojego roweru był to pierwszy raz. Całkiem dobrze sobie poradził ;)
Na Skrzyczne wjechaliśmy w czwórkę. Tam, zgodnie z planem, podzieliliśmy się na dwa zespoły: wyczynowy i dziewczyński. Każdy ruszył swoją trasą.


Skrzyczne

sobota, 6 czerwca 2015

Morza szum, ptaków śpiew

"Morza szum, ptaków śpiew (...)". Tak mi się kołatało po głowie, choć ptaki owszem, śpiewały, ale szumiał nade mną tylko las. Jakoś tak się przyjemnie jechało, że aż mnie naszło na nucenie... przez krótką chwilę. Potem było nieco gorzej. Miłe złego początki.


czwartek, 4 czerwca 2015

Smoothie arbuzowo - selerowe i sok ze Shreka

Teraz, gdy jest coraz cieplej i świeżych owoców i warzyw przybywa, często funduję sobie witaminowe, kolorowe koktajle. Mogą być przekąską, dodatkiem do obiadu, można nimi nawet zastąpić jeden z kilku posiłków (co często czynię).
To, że przygotowanie koktajlu wiąże się z nieco większym "wysiłkiem" niż na przykład sięgnięcie po owoc, zupełnie mnie nie rusza. Ów wysiłek jest minimalny, a efekt zjawiskowy. Szklankę koktajlu można postawić na biurku i skonsumować zupełnie sterylnie; bez efektów specjalnych w postaci kapiącego soku, czy uklejonych palców. No i można do takiego koktajlu przemycić mniej atrakcyjne smakowo składniki, otrzymując pyszną całość. Lubię szpinak jako taki, ale nikt mi nie wmówi, że chrupanie jego surowych liści jest okej ;)



Smoothie arbuzowo - selerowe

 


poniedziałek, 1 czerwca 2015

R (jak rower) 4

Pogoda była dziś wymarzona na przejażdżkę rowerową. Promienie słońca przyjemnie grzały (a nie paliły) skórę, wiatr muskał z lekka odsłonięte ramiona.


Jako cel obrałam Pszczynę, gdyż z Brzezinki można tam dojechać fragmentem jednej z dróg rowerowych Greenways, a konkretnie trasy znakowanej jako R4, czyli Międzynarodowego Szlaku Rowerowego Greenways Kraków – Morawy – Wiedeń.
Szlaki Greenways poprowadzone są mało uczęszczanymi drogami, głównie asfaltowymi. Łączą zabytkowe  miasta, obiekty historyczne oraz inne ciekawe miejsca; czy to przyrodniczo, czy kulturowo. Wspomniany odcinek Brzezinka - Pszczyna przejeżdżałam już wcześniej i to dwukrotnie, stąd wiedziałam, że mogę liczyć na przyjemne dla oka pejzaże.