poniedziałek, 28 września 2015

Grzybobranie 2015 po raz pierwszy

Nic a nic nie pomyliłam się nastawiając się końcem tamtego tygodnia na grzybobranie! Do obfitości, do której przyzwyczajaliśmy się rok, czy dwa lata temu jeszcze daleko, ale ze zbiorów wracaliśmy ukontentowani.
 
Jeden koszyk sobotni i dwa niedzielne.
Kanie, maślaki, kurki, borowiki.
Jeżyny i mięta.
Obłęd!
Spacerowanie po lesie z piosenką na ustach ("Kiedyś cię znajdę") samo w sobie sprawia mi niebywałą przyjemność. Czymże jednak było by grzybobranie, gdyby i podniebienia nie nacieszyć efektami zbiorów?
Uwielbiam grzyby za to, że nie potrzebują skomplikowanej oprawy. Masło, cebulka, sól, pieprz i niewiele więcej. I za ich esencjonalną głębię smaku.

Makaron z sosem kurkowym i parmezanem oraz panierowana kania z dipem z jesiennych warzyw

Mam nadzieję, że to w tym roku dopiero początek; grzybowych zbiorów i kulinarnych grzybowych eksperymentów...

Tych grzybów nie zbieraliśmy...


Anaberry

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz