niedziela, 20 września 2015

Mazurski powrót do przeszłości

Wiele jest miejsc, w które człowiek trafia w trakcie swoich wojaży i z różnych powodów obiecuje sobie w nie wrócić. Niewiele jest takich, w które wrócić naprawdę się pragnie.




Znam takie miejsce, które przyciąga jak magnes. Pierwszy i do niedawna jedyny raz byłam tam będąc jeszcze nastolatką, w trakcie jednych z ostatnich "wczasów" z rodzicami. Przez wiele lat nosiłam w sobie chęć powrotu. W tym roku wróciłam. Do maleńkiej miejscowości Bałowo, nad Jeziorem Gielądzkim. Prowadzą do niej tylko szutrowe, lub utwardzone okrągłymi "kocimi łbami" drogi, a w samej wsi jest raptem kilka, czy kilkanaście domów.

Przez te trzynaście lat wielokrotnie wspominałam niegdysiejszy pobyt; doskonałą lokalizację nad brzegiem jeziora, niekończące się przejażdżki różnego rodzaju sprzętem wodnym, długie, ciepłe wieczory przy ogniskach. Ale nie to jest istotą tego miejsca. Są nią gospodarze. Gościnni, otwarci, pracowici.
Efekty ich pracy widać na każdym niemal kroku, szczególnie mając porównanie ze stanem sprzed kilkunastu lat. Dom, jego otoczenie i domki dla gości pięknieją, pojawia się infrastruktura sprzyjająca wypoczynkowi. Kilka zaledwie tygodni przed naszym przyjazdem do dyspozycji gości oddany został pensjonat. I to jaki! Stworzony z pasją, dbałością o detale. Budynek pięknie wpisuje się w krajobraz i nawiązuje do tradycji.


Jezioro Gielądzkie z aż dwóch stron okala gospodarstwo. Długi brzeg i liczne drewniane pomosty sprzyjają korzystaniu z jego uroków.

Foto: K.





Wędkarze mają raj (chyba, bo zupełnie na wędkowaniu się nie znam). Na szczęście laicy też mogą śmiało korzystać ze sprzętu pływającego. Do wyboru są kajaki, rower wodny i... płaskodenne łodzie. Te ostatnie są zdecydowanie godne polecenia, szczególnie, jeśli nie ma się wprawy w sterowaniu takim sprzętem. Kupa śmiechu gwarantowana! Żałowałam, że nie zabrałam na pokład Endomondo, by zarejestrować ślad, którym płynęliśmy (próbowaliśmy prosto...).





Bałowo (Botowo) 5 to również AGROturystyka z prawdziwego zdarzenia! Gospodarze mają pokaźne stadko krów. Przyglądałam się ich przy pracy w trakcie dojenia i byłam pod ogromnym wrażeniem . Wszystko odbywa się spokojnie, uważnie. Podobnie od lat, dzień w dzień, rano i po południu. Ten sam rytuał, doskonałe zgranie i powtarzalność ruchów.







Gorąco polecam agroturystykę w Bałowie wszystkim tym, którzy szukają ciszy i spokoju, relaksu nad jeziorem i bazy wypadowej na rowerowe lub samochodowe wyprawy.


Anaberry



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz