wtorek, 6 października 2015

Beskid Niski - wspomnienie

Na tyle dużo się dzieje, że nie nadążam z publikowaniem na bieżąco, choć bardzo bym chciała. Efekt jest taki, że na bloga trafiają głównie posty, które kołaczą mi się w głowie odpowiednio długo i skutecznie. Ten wpis jest dla mnie ważny.

Stacja badawcza Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krempnej

Beskid Niski i Krempna to kolejne w tym roku miejsce, które odwiedziłam "po latach". Taki rok :) Ostatnio gościłam tam w 2007 roku, jako studentka, w ramach ćwiczeń terenowych z geomorfologii. Kilka tygodni temu wybraliśmy się do Krempnej razem z naszymi rowerami, by zwiedzić okolicę. A ja przypominałam sobie "stare kąty". Niewiele się zmieniło... Pojawiły się tablice informujących o wykorzystaniu unijnych środków na różnego rodzaju inwestycje, a za bilet wstępu do Magurskiego Parku Narodowego można zapłacić smsem :)


Ścieżka przyrodnicza "Kiczera"
Foto: K.

Droga Krempna - Ożenna

Trasa Krempna - Ożenna, okolice Ciechani

Beskid Niski był pełen różnego rodzaju jadalnych kulek. Tarnina, jarzębina, jeżyny, czarny bez. Nie sposób nie wspomnieć o tysiącach jabłek, od których uginają się gałęzie zdziczałych jabłoni. Powykręcane, pochylone owocowe drzewa to niemi świadkowie niegdysiejszego życia. Dziś stoją w odludnych dolinach i tylko one i przydrożne kapliczki sugerują, że kiedyś tętniło tam życie. Kapliczek i kamiennych krzyży nie sposób zliczyć. Nie znam drugiego tak bogatego w nie regionu.


Przy trasie Krempna - Ożenna


Beskid Niski to chyba jedyne w Polsce pasmo górskie, w którym zupełnie nie pociąga mnie wędrówka szczytami. To góry, w których o wiele bardziej atrakcyjne są doliny. To region, który wyjątkowo mocniej przyciąga mnie swym dziedzictwem kulturowym, a nie przyrodą.


Cerkwie

Cerkwie mają w sobie coś magicznego (choć nie potrafię wytłumaczyć, co to takiego. To moje osobiste odczucie). Historia potoczyła się tak, że w Beskidzie Niskim zachowało się ich znacznie więcej niż w moich ukochanych Bieszczadach.

Cerkiew pw. śś Kosmy i Damiana w Kotani (1841)
Nagrobki przy cerkwi pw. śś Kosmy i Damiana w Kotani (1841)
Cerkiew pw. śś Kosmy i Damiana w Kotani (1841)
Cerkiew pw. św. Michała Archanioła w Świątkowej Wielkiej (1757)

Cerkiew pw. św. Michała Archanioła w Świątkowej Małej (1762)

Cerkiew pw. śś Kosmy i Damiana w Krempnej (1780)
Cerkiew pw. Przeniesienia relikwii św. Mikołaja w Olchowcu (1934)
Cerkiew pw. Przeniesienia relikwii św. Mikołaja w Olchowcu (1934)
Cerkiew pw. Przeniesienia relikwii św. Mikołaja w Olchowcu (1934)
Zdjęcia z 2007 roku
Cerkiew pw. Przeniesienia relikwii św. Mikołaja w Olchowcu (1934)


Cmentarze

To kolejny nieodłączny element pejzażu Beskidu Niskiego. Cmentarze tradycyjnie powstawały przy cerkwiach, ale obecnie można je również spotkać... pośrodku niczego. Czyli w miejscach, gdzie współistniejące niegdyś cerkwie nie przetrwały próby czasu. Takie cmentarze znajdują się między innymi w Żydowskiem i Nieznajowej. Trwają pośrodku lasów. Gdyby nie były pielęgnowane, przyroda dawno zrobiła by swoje i ciężko było by wypatrzeć omszałe krzyże i nagrobki wśród drzew i krzewów.



Cmentarz w Żydowskiem
Zdjęcia z 2007 roku

Cmentarz w Żydowskiem

Cmentarz w Nieznajowej


Chyże (i nie tylko)

Drewniane. Tradycyjne. Nadgryzione zębem czasu. Tym piękniejsze. Najczęściej wciąż zamieszkiwane!


Polany
Olchowiec
Zdjęcie z 2007 roku
Olchowiec
ŚwiątkowaMała
Symboliczne drzwi w miejscu nieistniejącej wsi. Nieznajowa.
 
Beskid Niski nie jest lekki, łatwy i przyjemny dla rowerzystów. Moja największa udręka to liczne przeprawy przez potoki i towarzyszące temu nieustanne zsiadanie z roweru i powroty na siodełko (niestety, wsiadanie na rower lub jego prowadzenie to dla mnie najbardziej kontuzjogenne elementy rowerowych wypraw).

Wołowiec
Foto: K.

Ciężko też mówić o infrastrukturze turystycznej. Noclegi są (ale wielkiego wyboru już nie ma). Restauracji właściwie brak (poza sezonem). Oznakowanie tras... jest, choć nie zawsze satysfakcjonujące :)

Żółty pieszy w Kotani

Beskid Niski  to chyba wciąż region dla koneserów. Choć jego odalenie od "większej cywilizacji" jest mniejsze niż Bieszczad, ale moim zdaniem jest tu bardziej autentycznie. Przez cały dzień można nie spotkać wielu ludzi, ale nie sposób uniknąć śladów po niegdysiejszych mieszkańcach. Są jak blizny na pejzażu.


Nieznajowa
Wołowiec

Bacówka w Czarnem
Zdjęcie z 2007 roku



Anaberry
 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz